Miłość w milczeniu (2) – dalszy ciąg opowieści Adriana i Patryka
„Zanim wrócimy”
czyli: drugi weekend sierpnia, kiedy wszystko było jeszcze możliwe
📍Góry. Pociąg osobowy, godzina 7:41.
Nie rozmawiali dużo, kiedy wsiedli do pociągu. Adrian miał plecak z przypinką w kształcie listka klonu, Patryk – termos z herbatą i tę szarą czapkę, która zawsze zsuwała mu się na oczy.
Znaleźli miejsce przy oknie. Naprzeciw nich siedziała kobieta w garniturze i chłopak w bluzie z kapturem. Adrian czuł na sobie spojrzenia. Nie nachalne, ale obecne.
Takie, które pytają: „Razem?”
Nie odpowiedział. Tylko spojrzał na Patryka. Ten się uśmiechnął. Trochę niepewnie, ale wystarczająco, by powiedzieć: „Nie jestem sam.”
🚂
Ziemia za oknem robiła się coraz bardziej zielona. Pociąg mijał pola, lasy, a potem wiadukt z graffiti:
„Tęcza nie znika.”
Adrian wyjął telefon, zrobił zdjęcie i wysłał mu je, choć Patryk siedział tuż obok.
Minutę później: „Lubię, że tu jesteś.”
Patryk odpisał: „Ja lubię, że jedziemy w to samo miejsce.”
🌲
W górach wszystko było cichsze. Powietrze pachniało igliwiem i słońcem. Znaleźli schronisko, zostawili rzeczy i ruszyli na szlak – ten łatwiejszy, z widokiem na dolinę.
– Ile jeszcze mamy wakacji? – zapytał Patryk, opierając się o poręcz na punkcie widokowym.
Adrian spojrzał na niego uważnie.
– Tydzień. A potem znowu wszystko wraca.
Patryk skinął głową.
– Tylko że ja nie chcę, żeby my wrócili do „niczego”.
⛰️
Na kolację jedli zapiekanki z małego baru przy drodze.
W nocy siedzieli na schodkach przed schroniskiem.
– Myślałem, że będzie dziwnie. Że będziemy musieli udawać przed ludźmi. – Patryk mówił cicho, patrząc w niebo.
– A jest?
– Nie. Jest… jakbyśmy mieli własną górę.
🌌
Kiedy wracali, pociąg był pełniejszy. Ktoś coś mruknął, ktoś popatrzył dłużej.
Ale Patryk złapał Adriana za rękę.
Nie na pokaz. Nie na złość światu.
Po prostu – bo chciał.
I nikt nic nie powiedział.
A jeśli nawet – to ich to nie obchodziło.
Bo w tej chwili – jechali w tym samym kierunku.
I to wystarczyło.
Autor
Uwaga: Postacie i wydarzenia opisane w tej historii są fikcyjne. Wszelkie podobieństwa do prawdziwych osób lub zdarzeń są przypadkowe.







